Lasy bez śmieci
Śmieci w lasach to duży problem. Co roku pomorskie nadleśnictwa na sprzątanie lasów wydają olbrzymie kwoty. I pieniędzy wciąż jest za mało … Pracownicy nadleśnictw podkreślają, że sprzątanie lasów to często „syzyfowa praca”. Każdego roku pojawiają się bowiem nowe miejsca nielegalnego składowania odpadów. Pocieszające jest to, że większość osób, które wyrzucają w lesie śmieci udaje się wykryć.

Śmieci w leśnictwie Otomin (zdj. Rafał Szadkowski)
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku dofinansowuje zadanie „Usuwanie odpadów oraz likwidacja nielegalnych miejsc ich powstawania”. W 2011 roku 15 pomorskich nadleśnictw otrzymało dotację na sumę 223 tysięcy złotych. Dzięki tym środkom 795 ton (!) odpadów pozostawionych w lasach zostało wywiezionych i unieszkodliwionych.
W ciągu pięciu lat, od 2006 do 2010 roku, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczył 890 517 złotych na realizację zadań związanych z usuwaniem odpadów z lasów. Dzięki temu na składowisko trafiły 4 232 tony zmieszanych odpadów komunalnych.
W 2011 roku Nadleśnictwo Kolbudy od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku otrzymało dotację w wysokości 17 000 zł. Ogółem na sprzątanie lasu nadleśnictwo wydało 95 000 zł. Śmieci było tyle, że zmieściłyby się do 200 przyczep. Za pieniądze, które leśnicy co roku przeznaczają na sprzątanie lasu, można by było sfinansować np. edukację przyrodniczą dzieci i młodzieży.
Na terenie Nadleśnictwa Rytel w 2011 roku usunięte zostały śmieci z 11 parkingów znajdujących się głównie w pobliżu wodnych szlaków turystycznych. Strażnicy leśni zebrali i wywieźli ponad 11 ton odpadów.

Nielegalne składowisko odpadów w leśnictwie Otomin (zdj. Rafał Szadkowski)
O tym, że nie opłaca się wyrzucać śmieci do lasu przekonał się jeden z mieszkańców Otomina. Został złapany, bo – jak twierdzą leśnicy – żadne śmieci nie są anonimowe. Szkło, papier, plastik strażnicy leśni znaleźli przy drodze gminnej Warcz – Lisewiec. Jak się okazało, właściciel śmieci … robił porządki w domu. Za wyrzucenie odpadów do lasu został ukarany mandatem w wysokości tysiąca złotych. Musiał także uprzątnąć śmieci na własny koszt. Gdyby zawiózł śmieci na składowisko śmieci w Gdańsku – Szadółkach, za 0,5 tony domowych odpadów zapłaciłby … 5, 40 zł (!).
„Dzikie” wysypiska śmieci to nie tylko kwestia estetyki. Każdy lubi wypoczywać w czystym i pięknym otoczeniu, ale hałdy śmieci w lasach to poważne zagrożenie dla gleby, powietrza, ludzi i zwierząt. Nielegalne składowiska odpadów zanieczyszczają gleby, wody podziemne i pitne. Są wylęgarnią wielu chorobotwórczych bakterii, a tym samym siedliskiem chorób. Stwarzają zagrożenie pożarowe. Przyczyniają się do chorób, a nawet śmierci zwierząt. Niszczą środowisko, powodują zniekształcenia terenu. Powodują samozapłony biogazów.
Worki foliowe stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla zwierząt, które często nieświadome zagrożenia, połykają je (zdj. Z. Tyblewski)
Śmieci wyrzuca się szybko. Szybko i bezmyślnie. Rzadko kto zastanawia się jak długo trwa proces ich rozkładu. Butelka szklana potrzebuje na to … 4 000 lat, torebka plastikowa – 300 lat, puszka aluminiowa – 100 lat, guma do żucia – 5 lat, niedopałek papierosa – od 3 do 5 lat, bilet autobusowy – 4 miesiące, chusteczki higieniczne – 3 miesiące.
(Źródła: www.gdansk.lasy.gov.pl, www.torun.lasy.gov.pl)










Zastosowanie odnawialnych źródeł energii (OZE) w gospodarstwach domowych